piątek, 15 listopada 2013

Krótka prawda :)

To co dajemy wraca podwójnie. Będę powtarzać to stwierdzenie, ile tylko się da.
Spotkałam na swojej drodze wiele osób, każda jest inna, do każdego należy mieć indywidualne podejście. Nie ma ustalonej dla wszystkich recepty na szczęście.
Historia pewnej zagubionej dziewczyny. Od dłuższego czasu się jej przyglądałam, niestety tylko biernie. Poczułam w sobie coś, czego nie potrafię bliżej określić. Być może była to niewidzialna siła, być może moje podświadome poczucie wartości człowieka i chęć pomagania, w każdym razie coś, co mówiło mi że mam jej pomóc, że pomimo, iż byłam jej dosyć bliska, ale nie najbliższa to do mnie należy kwestia poprawy. Bardzo często nie potrafię poradzić sobie z samą sobą , więcej siły wkładam w innych. Wszystkie wskazówki których ja osobiście słucham, zbierałam w myślach i starałam się je jak najbardziej zapamiętać. Gdy stwierdziłam, że to właściwy moment – przejęłam inicjatywę. Napisałam wszystko, co sądziłam ze taka osoba powinna usłyszeć. Że życie jest po to by je przeżyć, że nie powinniśmy mieć jednego wielkiego marzenia,  ale kilka mniejszych pod nim, by były one ‘przystankami’ na drodze do czegoś większego. Żyć dla innych, oczywiście zarazem dla siebie. Uśmiech drugiej osoby jest czymś bezcennym. Fakt, iż dzisiejszy świat jest pozbawiony barw mnie przeraża. Ale my sami go tworzymy. „nie uśmiechnę się, bo i tak tego nie odwzajemni”. Może ta osoba nie, może następna i jeszcze następna też nie. Jaka będzie radość, gdy w końcu spotkamy kogoś, kto obdarzy nas dobrocią i szczerym gestem?  Większa, niż moglibyśmy się tego spodziewać. Nie odmienimy całego świata, ale gdy każdy z nas uczyni coś dobrego – możemy polepszyć jego jakość. Nie ignorujmy osób, które nie widzą dobra – oni nie wiedzą ile radości daje niesienie pomocy, okazywanie uczuć. Udając twardych wiele tracimy.

Pomoc jaką okazałam tej dziewczynie, dałam jak najbardziej bezinteresownie. Po prostu wiedziałam, że robię to co powinnam. Otrzymałam jednak coś, czego się całkowicie nie spodziewałam, a mianowicie piękne słowa.. „wiesz co?” – spytała „kocham Cię”.  To było najpiękniejsze podziękowanie jakie mogłam otrzymać. Warto było dla tych 2 słów zrobić tyle, ile byłam na chwilę obecną w stanie, choć wiem że to jeszcze nie koniec. Życzę, żeby każdy z nas otrzymał wynagrodzenie za dobro, jakim się dzieli. Nie od razu, nie po tygodniu czy nawet po miesiącu, ale karma zawsze wraca. Zawsze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz