piątek, 2 sierpnia 2013

Podstawy :)

Na śniadanie drożdżówka lub płatki, w szkole batonik, na obiad jakiś fast food, na podwieczorek pół paczki ciastek i chipsy a na kolację tosty z dużą ilością sera i ketchupem. Tak wygląda dzienne menu większości osób. Coś nie tak, to wymaga zmian. Jednak jeżeli jesteś szczęśliwy z tym co jesz, a twój dzienny jadłospis wyglądająca nieco inaczej, ale uwzględnia to na co masz ochotę – nie zmieniaj tego, lecz ogranicz ilościowo niezdrowe rzeczy i zacznij ćwiczyć. Schudniesz z pewnością. Decyzja przejścia na dietę jest bardzo poważną decyzją. Decydując się na taką zmianę, nasze życie będzie inne bezpowrotnie. Rzadko kiedy ktoś po miesięcznej diecie wraca do starych nawyków żywieniowych bo po prostu te kilogramy wrócą. Dieta jest na całe życie. Ja nie wyobrażam sobie nagle odpuścić. Zapomniałam już jak to jest jeść normalnie. Nie umiem kupić sobie nic niezdrowego, po prostu jest to dla mnie zadanie nie do wykonania. Mój mózg jest tak nastawiony, że dla niego słodycze czy niezdrowe jedzenie to grzech. Po zjedzeniu czegoś spoza diety czuję dosłownie ból. Nie o fizyczny mi chodzi, ale o ten psychiczny. Oczywiście nigdy nie będzie to moja wcześniejsza decyzja tylko np. zaproponowane czegoś przez mamę.
Przejście na dietę zmienia nie tylko ciało, ale psychikę, sposób rozumowania a także postrzeganie świata. Po dniu w którym idealnie przestrzegamy diety, czujemy się lepiej. Zasypianie bez wyrzutów sumienia to jedno z najpiękniejszych uczuć jak dla mnie. Daje to taką satysfakcję i radość że jest aż niepojęte. Moment w którym decydujemy się na zmiany to moment w którym przejmujemy nowe nawyki. Nie tylko te żywieniowe. Waga obrazuje nasze porażki i sukcesy, analiza tego co zjedliśmy decyduje o tym czy mamy być z siebie dumni. Sprawdzanie kalorii na opakowaniu, sumowanie ich wieczorem i porażka albo duma. Przyznaję się, że nie potrafię zjeść niczego, nie sprawdzając wcześniej wartości odżywczych. Kalorie i skład są dla mnie podstawą przed jedzeniem. Nie raz zdarzyło się ze czegoś nie zjadłam, bo w składzie miało coś co mi nie odpowiada. Wolałam zjeść suchy chleb zamiast posmarować go serkiem w którym znajdowało się mleko w proszku. Płatków na śniadanie nie jadam bo wszystkie są z cukrem. Chleba nie smaruję, bo masło to tłuszcz. Gotuję tylko na parze, ze świadomością tego że tłuszcze są potrzebne do odpowiedniego trawienia. Nie potrafię zjeść czegoś, od czego mogłabym przytyć. Mam pod tym względem bardzo zakrzywione myślenie. Prawda jest taka, że można jeść WSZYSTKO, lecz w umiarkowanych ilościach. Wiem o tym doskonale, ale nie potrafię tego zaakceptować.
Dla niektórych dieta to tylko kwestia odchudzania. Dla innych w tym dla mnie to kwestia sposobu na życie. Znam kaloryczność większości produktów jakie codziennie spożywamy, wiem co powinno być w składzie produktów żeby były zdrowe, wiem jak komponować posiłki żeby były pełnowartościowe, wiem co to indeks glikemiczny i orientuję się które produkty mają najniższy. Oprócz tej dobrej wiedzy, nabyłam też tą złą. Jak udać że się coś zjadło, nie robiąc tego. Jak sprawić w 2 sekundy żeby żołądek „zmniejszył” się tak, żeby z głodu po 2 dniach niejedzenia poczuć nasycenie. Wiem co pić, żeby chudnąć. Wiem jak nastawić myślenie, na zupełnie inne niż dotychczas.
Wszystko ma swoje wady i zalety. Dieta to nie tylko pozytywy. Oprócz tego że odżywiamy się zdrowo i zmieniamy styl życia, możemy popaść w skrajności. Każdy zaczynał od zwykłego odchudzania. Nikt od razu sobie nie powiedział: „będę bulimiczką” czy „będę należeć do EDNOS”. To przychodzi z czasem, ale gdy już przyjdzie – nie ma odwrotu.
Odchudzanie w dzisiejszych czasach jest tak modne, że odchudzają się nawet osoby mające BMI w normie bądź poniżej jej granicy. Zamiast tego wystarczyło by zmniejszyć posiłki i dodać trochę ruchu. To nie prowadzi do zaburzeń odżywiania.
Jadłospis, który umieściłam na samej górze, pomimo że może wydawać się dla niektórych „pełnią szczęścia” – przysporzy samych kłopotów. Na śniadanie większość preferuje płatki –ale mało kto wie, że zawierają bardzo niezdrowy syrop glukozowy, bądź glukozowo – fruktozowy. Nie mówiąc już o tym, ile cukru jest do nich dosypywane. Z rana nasza trzustka nie jest rozbudzona, a taka dawka węglowodanów w postaci słodkich płatków może ją tylko przeciążyć, co skutkuje nagłym przypływem energii, a ponieważ mają bardzo wysoki indeks glikemiczny – godzinę po jedzeniu czujemy rozdrażnienie, ospałość i głód. Porcja płatków ma wartość 2 wielkich kromek razowego chleba. W nim nie ma cukru, zawiera tylko węglowodany które będą rozkładać się w naszym organizmie powoli uwalniając potrzebną energię bez nagłego ataku na trzustkę – która nie musi produkować tyle insuliny.
Wszystkie słodycze zawierają wysoki indeks glikemiczny więc ogólne ich spożywanie każdej postaci skutkuje nagłym skokiem insuliny. Każde spożycie cukru obciąża bezpowrotnie trzustkę. Wyobraźcie sobie, że dopiero co się wybudzacie, nagle ktoś rzuca do was ciężkimi przedmiotami a wy musicie je łapać i przenosić. Taką pracę ma trzustka. W pewnym wieku nie będzie miała już na takie coś siły i po prostu wysiądzie – powszechnie mówiąc – skutkuje to cukrzycą.
Makaron z sosem, ziemniaki z ciężkimi dodatkami, zupa ze śmietaną… wszystko do czasu. Nie makaron, nie ziemniaki, nie zupy są kaloryczne i niezdrowe, lecz to co do nich dodajemy. Ziemniaki w 75% składają się z wody, to co dodaje im kaloryczności to sosy. Po zjedzeniu młodych ziemniaków czujemy się najedzeni na długi czas, nie czujemy ciężkości i łatwo je trawimy. Dodając do nich sos nie tylko „zalewamy” występujące w nich składniki odżywcze (witamina C występująca zaraz pod skórką) ale także wpływamy niekorzystnie na nasze samopoczucie. Po obiedzie nie powinniśmy czuć się pełni, często mówimy: „poczekaj, muszę odpocząć po obiedzie”. Jeżeli wypowiadamy takie słowa, oznacza to że nasz posiłek nie był odpowiednio skomponowany. Makarony również nie sa niezdrowe, ale te o niższym indeksie glikemicznym to pełnoziarniste. Ja osobiście je polecam, dla mnie smakują o wiele lepiej niż białe, być może dlatego że ja ogólnie darzę miłością produkty zbożowe.
Na podwieczorek często wybieramy paluszki, chipsy i ogólnie słone przekąski. Są to produkty należące do 5 najbardziej kalorycznych produktów istniejących na świecie! Chude osoby często nie zdają sobie sprawy jak niekorzystnie wpływają one na nasze zdrowie. Sól zatrzymuje wodę w organizmie, przez co czasami możemy odczuć efekt „puchnięcia”. Ręce tłuste po zjedzeniu chipsów – nic gorszego. Sam olej. Nie dość że jest to obrzydliwe to niezdrowe.
Na kolację dużo osób lubi zjeść tosty. Najlepiej z ketchupem i dużą ilością sera. Ketchup ponoć zdrowy, przecież z pomidorów. Z pomidorami ma tyle wspólnego, że spotkali się przy naklejaniu etykiety na opakowanie. Żółty ser zawiera ogromne ilości tłuszczu. Jego unikam najbardziej, tak jak i słodyczy. Gdy weźmiemy w rękę ser w kostce i zgnieciemy, zauważymy jak wielkie ilości tłuszczu zawiera on w sobie.
Racjonalne żywienie – nie tylko przy odchudzaniu. Każdy kto nie zwraca uwagi na to co je jest skazany na konsekwencje. Wcześniej, czy później – i tak się pojawią. Teraz się nie przejmujesz, mówisz co będzie to będzie, a tak naprawdę zmiana kilku czynników wystarczyłaby żeby zmienić samopoczucie, dostarczyć więcej energii, zadbać o zęby i zdrowie. Nie mówię tego tak jak zdesperowana matka która martwi się o swoje dziecko – mówię to, bo mam do czynienia z osobami które już we wczesnym wieku mają problemy ze zdrowiem. Są chude więc nie interesują się tym co jedzą. W niektórych przypadkach nawet przed 18 rokiem życia pojawiają się konsekwencje. Metabolizm nie na zawsze będzie taki jak jest teraz. To że teraz możesz jeść na co masz ochotę i nie tyjesz, nie oznacza że zawsze tak będzie. Już po 20 roku życia opóźnia się on bezpowrotnie, z pewnością to odczujesz. Myślę, że warto przemyśleć kwestię nawyków i odżywiania. Nie popadać w skrajności, ale zadbać od siebie. Organizm wynagrodzi to zdrowiem i dobrym samopoczuciem. To co jesz świadczy o tobie. Olej i cukier to chyba nic dobrego. Przynajmniej według mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz